02 grudnia 2007

Polska na trawie

Na papierze [Niemcy] na pewno są faworytami grupy, podobnie jak Chorwacja. Ale my nie gramy na papierze, tylko na murawie. Dzięki Bogu gramy na trawie!
Leo Beenhakker

Leo skazany na cud

GRUPA A: Szwajcaria * Czechy * Portugalia * Turcja
GRUPA B: Austria * Chorwacja * Niemcy * POLSKA
GRUPA C: Holandia * Włochy * Rumunia * Francja
GRUPA D: Grecja * Szwecja * Hiszpania * Rosja

Polska skazana na cud - albo wygramy z Chorwacją, która dopiero co pokonała Anglię na Wembley (tu kibicować będzie nam będzie całe Zjednoczone Królestwo - w końcu jesteśmy jedynym reprezentującym je narodem na Euro) albo - po raz pierwszy, w pierwszym naszym meczu 8.06.2007 - pokonamy Niemcy. A wtedy w ćwierćfinale wygrywamy z Portugalią (to już umiemy) i dalej... No, zobaczymy. Łatwo być nie mogło - gorzej, owszem.

30 listopada 2007

Ironia historii

Stadion Narodowy w Warszawie, który stanie na miejscu jednej ze sztandarowych inwestycji PRL, zbudowanego z gruzów zniszczonej w 1944 roku Warszawy Stadionu Dziesięciolecia, zaprojektują architekci z Niemiec.

Historia lubi kpić.

27 listopada 2007

Miazga

Zwiedzałem wczoraj Shaulager, budynek, którego rolę trudno właściwie wyjaśnić. I jestem zmiażdżony.

Mam nadzieję, że wycieczka do Szwajcarii zaowocuje kilkoma jeszcze materiałami, choćby dlatego że pozwoli to uporządkować wrażenia, a także odpowiedzieć na pytanie, czy panujące tu zamieszanie daje jakąś nadzieję w kwestii Euro 2012. Natomiast dziś zwiedziłem m.in. Shaulager - czyli magazyn. Magazyn sztuki współczesnej - usytuowany w przemysłowej części Bazylei gmach, który z definicji nie jest nawet namiastką muzeum, a w praktyce jest wnętrzem porażającym na całej linii. Nie da się tego opisać, w środku zaś nie wolno robić własnych zdjęć, więc trochę potrwa nim uda mi się to opisać. Ale już teraz chodzę i powtarzam, że ostatni raz architektura przeczołgała mnie w tak drastyczny sposób w wieku lat siedmiu. Była to architektura zamku w Malborku...

23 listopada 2007

Zona

Archeolodzy pracujący w ruinach Banku Polskiego zawezwali wczoraj do siebie dziennikarzy, by pochwalić się znaleziskami.

Różnica między tekstem Tomka Urzykowskiego, a moim polega głównie na tym, że jego jest w sieci, a mój nie - poza tym dowodzą one istnienia układu, bo są niemal identyczne. Tak czy inaczej tam można przeczytać, o co chodzi.

A przy okazji zwiedziliśmy część dawnych oficyn. Wcześniej była tam jakaś centrala telefoniczna, ale potem zaanektowały ją gołębie. Widok przerażający, jak z jakiegoś katastroficznego filmu - trudno uwierzyć, że to raptem 300 metrów od placu Bankowego:


22 listopada 2007

Będę bił

Nie jestem człowiekiem bitnym, z natury swojej raczej unikam przemocy fizycznej, ale są takie osoby, którym byłbym w stanie dać w papę bez chwili zastanowienia.

Dwie z tych osób to publicznie postaci. Pierwszą - i do wczoraj jedyną - był radny Gut z warszawskiej LPR (czy nadal działa w tej partii, tego nie wiem i wiedzieć nie chcę - na sesjach rady Bielan już go nie widuję i może to lepiej). Za jego plugawe słowa o Janie Nowaku-Jeziorańskim należy mu się liść. A wczoraj do jego towarzystwa dołączył się sam inny warszawski polityk, Karski Karol - ten z kolei raczył się wypowiedzieć o profesorze Bartoszewskim. Z litości nie linkuję - nie zasługuje na to, by szukać plików wideo z bzdurami, które wygadywał; kto widział ten wie.

Nie chodzi o to, że uzurpuję sobie prawo do występowania w obronie tych dwóch wielkich ludzi, oni nie potrzebują takiej adwokatury i nie sądzę, by jej sobie życzyli, gdyby ich zapytać. Są jednak takie sytuacje, z którymi porządnemu, honorowemu człowiekowi po prostu nie wypada dyskutować, nie wypada zachować się inaczej, niż lejąc w pysk.

Żeby nie było, że nie ostrzegałem.

19 listopada 2007

Kim jest Pretm? HGW...

Warszawska blogosfera wchodzi właśnie na nowy etap rozwoju - staje się obiektem czegoś więcej, niż ciekawość urzędników. Staje się piątą władzą.

Jeszcze niedawno urzędnicy warszawskiego ratusza blogów czytać nie mogli - gdy wysłałem do biura prasowego zapytanie o informację z jednego z nich wraz z linkiem do strony okazało się, że pracownik tegoż biura obejrzeć jej nie może. Czasy się jednak zmieniają, nawet warszawski ratusz idzie z duchem czasu - teraz nie tylko blogi czytać pozwala, ale nawet angażuje siły i środki w ustalenie tożsamości autora bloga HGW Watch (przemianowanego niedawno z Bufetowa Watch).

Nie dziwię się, że ciekawość zżera pracowników ratusza - sam chętnie rozpracowałbym tożsamość tego bloggera. Prawdę mówiąc i mnie przeszło przez myśl, że to ktoś blisko związany z warszawskimi strukturami PiS, choć jak przypomnę sobie rynsztokowy poziom bloga Macieja Maciejowskiego (zamkniętego na polecenie jego partyjnych przełożonych), to skłaniam się jednak ku opinii, że to niemożliwe. Ale angażowanie publicznych środków w jego tropienie jest bulwersujące. Tak samo, jak niektóre wypowiedzi działaczy PO:
- Bloger jest na bieżąco nawet w najdrobniejszych sprawach dotyczących dzielnic - mówi Jarosław Jóźwiak wicedyrektor gabinetu prezydenta. - Jeśli ma etat u wojewody, to za zwalczanie demokratycznie wybranych władz, i to w godzinach pracy, należy mu się zwolnienie dyscyplinarne. Będziemy to sprawdzać.
Źródło: Gazeta Stołeczna
Zgadzam się, że zaangażowanie autora jest niecodzienne i przyznam, że sam nie wierzę iż wystarczają mu na to dwie godzinny dziennie. Jego orientacja w warszawskich sprawach też jest daleko większa, niż to możliwe wyłącznie na podstawie doniesień prasowych. To rozpala i moją ciekawość, ale oburza mnie to, co próbuje robić ratusz.

I mówię to z pozycji osoby, która z autorem bloga najczęściej się nie zgadza - jest czepliwy i drastycznie jednostronny. Ale jemu wolno - a ratuszowi nic do tego. Poza tym zazdroszczę mu żelaznej konsekwencji, której nam, dziennikarzom, czasem brakuje.

Tak czy inaczej mamy chyba pierwszy w Polsce poważny spór między autorem obywatelskiego bloga, a władzą. I w tym sporze kibicuję raczej blogerowi, który stara się ochronić swoją tożsamość. A panią prezydent przestrzegam przed wchodzeniem na wojenną ścieżkę, bo to się może skończyć w zaskakujący sposób; Christophe Grébert, bloger z francuskiego Puteaux wygrał proces z merem i zamierza go teraz zastąpić. Wybory w maju.

Inni na ten temat:

18 listopada 2007

Dziękujemy Leo, dziękujemy CBA

Z embedowaniem filmów z gazety.pl są jakieś kłopoty, więc daję linki - do dwóch fajnych filmów na marginesie wczorajszego meczu. Po pierwsze - sukces, okazuje się, zawdzięczamy CBA:
A po drugie - tak cieszy się "głos polskiej piłki":

Zagadka 2

Na starym blogasku był też cykl zagadek toaletowych - ten też możemy reaktywować a pretekstem niech będzie ten oto element wystroju jednego z warszawskich klubów - którego? :)

Tak jak poprzednio - odpowiedź niebawem pojawi się w tej samej notce.

-----------------{odpowiedź}-----------------

Zawiodłem się, ale to nie było łatwe pytanie - miejsce to klub Pretekst na Kolejowej. Ostatnio grali tam Alpha Boy School i Vespa. Było wiele radości :)

Yes! Yes! Yes!

©
Jeśli chcesz wykorzystać jakiś materiał z tej strony, pamiętaj o podaniu źródła.
--
Obrazek Małego Powstańca na deskorolce autorstwa Jerzego Woszczyńskiego wykorzystałem dzięki uprzejmości autora.
--
Szablon: Denim by Darren Delaye.